Ulubione miejsce Rodzica na WordPress.com | Dziadowskie "Ilustracje": Malolka ©

Romeo i Julia w wersji postnatalnej – Rodzice na randce

Kiedyś było tak:

Randka Idealna

A potem pojawił się Berbeć.

I okazało się, że wyjście na romantyczną kolacje kosztuje nas plus minus 150% więcej niż zanim zostaliśmy Rodzicami: oprócz strawy i bąbelków opłacamy nianię.

A że lubimy oszczędzać, to często randkę w migotliwym świetle świec zamieniamy na sobotni lunch. Na lunch chodzimy z Berbeciem, wózkiem Berbecia i nie-do-końca-seksowną trobą na pieluchy.

ALE! Nie zrozumcie mnie źle – staramy się, żeby było romantycznie. Ja stroszę piórka i zakładam szpillki, a Mister bierze na siebie szarmancką część przedsięwzięcia – prawienie komplementów, otwieranie przede mną drzwi i załatwianie formalności w postaci, yhm, płacenia rachunków.

Ostatnio:

Zaczyna się dobrze.

2

Stajemy przed świetną kawiarnią. Mister uśmiecha się szeroko i otwiera przed mną drzwi. Wchodzę z wysoko uniesioną głową i uwodzicielskim spojrzeniem, starając się nie zważać na fakt, że kółka od wózka zacinają się na wycieraczce. Uśmiech a la Marilyn Monroe i pcham wózek nieco mocniej. Nic! Próbuję jeszcze raz. Nic!!! W końcu, po kilkunastu koślawych manewrach, udaje mi się wjechać do środka. Jestem już spocona i podejrzewam, że makijaż spłynął mi na szyję, ale robię dobrą minę do złej gry.

Znajdujemy stolik i Mister subtelnie kiwa na kelnera. Z podobną dozą subtelności próbuję posadzić Berbecia w foteliku.

Tyle, że Berbeć ma inne plany. I daje nam o tym znać imponująca ilością decybeli.

Restaurant 1

Nerwowo rozglądam się po restauracji, natrafiam na kilka pocieszających spojrzeń. Ok, czyli są tu też inni Rodzice. Udaje mi się przekupić Berbecia grzechotką i poważnie spocona, z makijażem na wysokości brzucha, opadam na krzesło.

Wreszcie Berbeć grzecznie siedzi i naparza grzechotką w stół, więc mam chwilę, by wczytać się w menu.  Przez co nie zauważam, jak Berbeć podnosi leżący przed nim talerz.

4

Dosłownie w ostatniej chwili przechwytuję latającą porcelanę. Pouczam Berbecia i z makijażem na wysokości kolan, nieufnie spoglądam w menu.

5

Gdy przychodzi kelner zamawiam dla siebie pierwsze lepsze danie z listy, a dla Berbecia warzywa z pary i szklankę mleka.

Przy jedzeniu zaczynam się relaksować. Mister i ja rozmawiamy, Berbeć z uśmiechem wsuwa brokuły, wszystko gra.

Ja: Miło tu, prawda?

Mister: Ekstra! I pyszne jedzenie.

Ja: Ah, jak fajnie. Mamy przyjemną, romantyczną randkę rodzinną. Taki nowy koncept. Cieszę się, że na to wpadłam.

Mister: Ja też.

Jest super. W rozmarzonym nastroju głaszczę Berbecia po rączce.

Ja: A Tobie, Berbeciu? Tobie też się podoba?

Berbeć:

6

——-

PS. W tym miejscu należy pochwalić:

1) Rodziców biorących małe dzieci do restauracji – jesteście dzielni!

2) Rodziów nie decydujących się na ten krok – za zdrowy rozsądek;)

3) Olę – za to, że zawsze chętnie (i za darmo!) opiekuje się Berbeciem, dając nam szansę na prawdziwe ohy i ahy.

Advertisements

6 Responses to “Romeo i Julia w wersji postnatalnej – Rodzice na randce”

  1. Pinezki

    No właśnie!!! Policzyłam ostatnio, ile kosztuje wyjście do kina i opłacenie na ten czas niani i doszłam do wniosku, że albo gdzieś znajdziemy bardzo krótki film, ale poczekamy z wyjściem do kina jeszcze kilka lat :]

    Reply

A Ty co o tym sądzisz?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Basic HTML is allowed. Your email address will not be published.

Subscribe to this comment feed via RSS

%d bloggers like this: